poniedziałek, 16 września 2013

Zaufanie? Właśnie tracę je, po raz kolejny.

Boję się. Boję się tego co za chwilę się wydarzy. Boję się jutrzejszego dnia, przyszłego tygodnia, nadchodzących miesięcy i obecnego roku. Nie wiem co kryje się za kolejnymi kartkami z kalendarza, które codziennie z rana zrywam ze ściany. Boję się, że pewnego dnia wyjdę z domu i dostanę telefon ze złą wiadomością. Boję się, że gdzieś pójdę i już nigdy nie wrócę. Boję się, że ponownie zaczną się problemy, kłopoty, ślepe zauroczenia i fałszywe przyjaźnie. Boję się, że życie postanowi znów spłatać mi figla. Boję się samej siebie, bo nie wiem do czego będę zdolna. Boję się, że przyjdzie ktoś kogo nigdy nie będę chciała zostawić, a odejdzie. Boję się kolejnych odrzuceń, rozczarowań i łez. Chociaż wiem, że nie uchronię się od bólu, to jednak chciałabym chociaż w połowie go zminimalizować i przestać się bać.. ale tak się nie da. Pomimo szczerych chęci i zamiarów nie wyrzucę z siebie strachu o przyszłość.

Wiesz czego teraz najbardziej potrzebuję? Twojej obecności, tego, abyś był przy mnie, zarażał mnie swoim codziennym uśmiechem, szeptał te swoje czułe słówka, które tak bardzo lubię. Żartował sobie, z niektórych życiowych spraw i pokazywał, że pomimo tego co się dzieje warto walczyć o szczęście.